sobota, 28 stycznia 2012
hello world
Ma ciut ponad 5 cm, serce jak dzwon, główka sztuk jeden, brzuszek sztuk 1, po dwie rączki i nóżki i jest zdrowe genetycznie - żadnych dodatkowych aminopunkcji, testów PAPA i tego typu rzeczy.
Jestem szczęśliwa....
ps. na zdjęciu od dołu widać główkę, wyżej brzuszek, jedną rączkę i fragmenty nóżek.... :)
środa, 25 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
łomatkoboskoczęstochowsko!
W modzie ciążowej Mamrotka nie bardzo jest oblatana, a że brzuch trochę już wywaliło postanowiła rozejrzeć się co teraz jest na topie. Na pierwszy ogień poszły znane sklepy internetowe - w których ceny zwaliły Mamrotkę z nóg. 120 zyla za zwykłą bluzkę? No bez jaj! Wąż w Mamrotki kieszeni chyba by popełnił samobójstwo. Postanowiła zajrzeć na znany portal aukcyjny w poszukiwaniu czegoś o nazwie: tunika ciążowa, nie mając na myśli wielkich tworów przypominających wory po kartoflach - tylko coś ładnego, zgrabnego itepe... łomatkoboskoczęstochowsko co na tym znanym portalu znalazła... No Mamrotka nie wie czy serio ciężarne kobiety ubierają się teraz w takie COŚ?! Moda zgłupiała czy ciężarnym hormony zalały mózg i noszą takie pasztety? Oto i parę perełek które znalazła Mamrotka. Na pierwszy ogień coś normalnie rodem z PRL....czy jakaś ciężarna serio by się w to COŚ ubrała? I ta falbana na dole...litości!
Kolejna perełka.....co to na boga jest? Jakieś coś w kolorze znoszonego worka na ziemniaki... i ten żabocik..a te doszywane falbany....
A tutaj góra jak cię mogę, taka zwykła...ale dół....i ta koroneczka...no już Mamrotka widzi siebie hasającą bosą stópką po ukwieconej łące w tych zwiewnych koronkach...
Jako kolejny koszmarek kwiatuszki...że o fasonie się Mamrotka nie wypowie...wybaczcie...
Ale przysłowiowy gwóźdź do Mamrotkowej trumny dobiła ta tunika.... chyba by się Mamrotka musiała sfazować ze 3 whiskaczami i być normalnie sztywna jak kłoda żeby coś takiego na siebie założyć....
Jak poszukiwania nadal będą szły w tym tempie...to Mamrotka będzie z goła dupą wkrótce chodziła....ani chybi. Taki apel do ciężarnych - kobiety...trochę kobiecości w tym pięknym okresie. Mówmy zdecydowanie NIE takim potworom.
piątek, 13 stycznia 2012
Przekraczamy granice absurdu
Piątek 13-tego.... Mamrotka nigdy ale to nigdy nie wierzyła w takie bzdety - do dziś. Poranek, czas wychodzić do szkoły....nie ma buta Krzyśka. Kozaka. Czerwonego. Na rzep. Podejrzany: rudy kudłaty imbecyl o wdzięcznym imieniu Achmed. Całe mieszkanie już przeszukane 3 razy. Buta nie ma. Kozaka. Czerwonego. Na rzep. Dziecko poszło do szkoły w jakiś cienkich jesiennych trzewikach. Mamrotka od godziny szuka buta. Kozaka. Czerwonego. Na rzep. Szuka....przekraczając granice absurdu, skoro miejsca oczywiste już przeszukała 3 razy.... - w piekarniku - w pralce - w kociej kuwecie - we wszystkich szafkach Granica absurdu w poszukiwaniu buta. Kozaka. Czerwonego. Na rzep. Jeszcze tej granicy chyba nie osiągnęła..... teraz pijąc kawę zastanawia się: czy aby na pewno jej dziecko wróciło ze szkoły w 2 butach? Kozakach. Czerwonych. Na rzep. ? Wróciło....sama z nim szła i pamięta, że 2 buty po jednym na każdej nodze było. Pamięta. że dziecko zdejmowało buty w przedpokoju. Kozaki. Czerwone. Na rzep. Gdzie więc do jasnej cholery jest but? Kozak. Czerwony. Na rzep. ????
Poszukiwany żywy lub martwy!!! Kozak, czerwony, na rzep! Na znalazcę czeka wysoka nagroda!!!!
Dopisane.....
Jest! Znalazł się! But. Kozak. Czerwony. Na rzep. Po przeszukaniu miejsc już całkowicie absurdalnych Mamrotka stwierdziła, że kurtka Kubiszona w przedpokoju coś "krzywo wisi" i uniosła ją by poprawić.... I...? Eureka! Wewnątrz kurtki, przyczepiony rzepem znalazł się! But. Kozak. Czerwony. Na rzep. Krzysztofora. :) Oto nasza zguba:
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Kubiszon Kosmita i Matka Zakręcona w ataku
Kubiszon Kosmita nie dalej niż pół godzinki temu, strzela schiza, a że on nie wie na którą jutro ma do szkoły i rozpacz prawie, trzęsienie ziemi , armagedon dosłownie, bo co on zrobi, jak nie wie? Ze do wychowawczyni ma Matka zadzwonić i zapytać bo jakaś tam pani z którą dziś mieli zastępstwo powiedziała, że szóste klasy jutro coś tam i on nie wie co, ale wie na pewno, że przychodzą później do szkoły ale nie wie na którą. No to Matka Zakręcona za telefon i dzwoni do wychowawczyni. Zajęte. Dobra telefon do mamy kolegi z klasy. Zajęte. Chwilę później oddzwania wychowawczyni, że o co biega. No to Matka pokrótce, że na którą oni mają do szkoły, bo Kuba schizuje i prawie płacze bo nie wie, a że szóste klasy mają coś tam i że ciężko się z Kubiszonem dogadać. A wychowawczyni na to, że ona nic nie wie, bo jest właśnie na zwolnieniu chorobowym ale zadzwoni do innej nauczycielki i jak się dowie to da znać. Odkłada Matka telefon, nagle dzwoni - oddzwania ta koleżanka do której dzwoniła - więc matka ponownie streszcza dość chaotyczną wymianę zdań i zadaje pytanie czy F. wie na która jutro do szkoły? F. twierdzi, że normalnie ale że kończą godzinę wcześniej, bo Pani jakaś tam też chora... Ale że wie na pewno że to coś co mają te szóste klasy to nie jutro tylko w czwartek i że mają na później faktycznie ale F. też nie wie na którą. Normalnie skaranie boskie z tymi dziećmi. No to oddzwania Matka Zakręcona do wychowawczyni z przeprosinami, że już się dowiedziała, że to nie jutro tylko w czwartek i że przeprasza, ale jej syn wyrwał się z kosmosu i ostatnio ciężko się z nim logicznie dogadać. Wychowawczyni na szczęście wyluzowana, wybaczyła Matce histeryczne telefony w porze grubo niestosownej z debilnymi pytaniami na którą godzinę dziecko jej ma jutro do szkoły.... Ale normalnie z tym Kubiszonem to co chwilę coś takiego... Nie znudzi się Matka, nie nudzi.... zdecydowanie. |
Archiwum
Zakładki:
1 czyli : Mamrotki linki różne czyli gdzie Mamrotka pisze...
2 czyli: przy kawie Mamrotka czyta
3 czyli: przy herbacie Mamrotka zagląda
4 czyli: Mamrotka kosmetycznie i ciuchowo podgląda
5 czyli: Mamrotka osobiście poznała
6 czyli: Mamrotki tzw. "Przydasie"
7 czyli: Ważne!!!
8 czyli: na zakupy
|